Polub mnie!

środa, 11 lipca 2012

Boże działanie czy przypadek? - Dowód Osobisty

Dziś chciałbym opisać wam, jak Bóg i tylko Bóg uczynił dla mnie cud, w sprawie wyrobienia dowodu osobistego.
Jako, że mój dowód dożył już 10 lat i nastał czas jego wymiany w kwietniu 2012 roku, postanowiłem się wybrać do Urzędu Miasta. Ale żeby nie było tak różowo, to kilka informacji wstępnych. Jestem zameldowany w miejscowości Ładna,w gminie Skrzyszów. Jak przypuszczam nic wam to nie mówi, więc dodam, że jest to koło Tarnowa, w kierunku Rzeszowa (woj. małopolskie). Mieszkam obecnie w Lubinie (woj. dolnośląskie).
Prawidłowa procedura wygląda tak, że jadę do Skrzyszowa, składam tam wniosek o wyrobienie nowego dowodu osobistego, po czym gdy zostanie on wyrobiony wracam po niego, znowu do Skrzyszowa. Jak sprawdziłem wg Google Maps, jest to ok 450 km. Sami rozumiecie, że wolę robić inne rzeczy, niż jechać do Skrzyszowa i to dwa razy, w sprawie jakiegoś dokumentu, który właściwie nie wymaga żadnych zmian, za wyjątkiem tej daty ważności.
Przez moją głowę przebiegła nawet myśl, żeby poprosić moją koordynatorkę ds. szkoleń, aby wpisała mnie do Krakowa na szkolenie. Wtedy będąc w Krakowie mam już blisko do Tarnowa, ale… urzędy zazwyczaj po 18 już nie pracują (a gdzie o tej godzinie bym wylądował w Tarnowie, nie mówiąc o dostaniu się do Skrzyszowa). Tak więc ta opcja odpada.
Modliłem się do mojego Boga, aby poprowadził mnie w tej sprawie i wybrałem się do UM w Lubinie. Znalazłem właściwy pokój itd. itp. i stoję przed panią, która obsługuje takich interesantów jak ja.
– „Dzień dobry. Chciałbym złożyć wniosek o wydanie nowego dowodu osobistego, bo poprzedni utracił już ważność, ale…” – tutaj wyjaśniłem, że mieszkam w Lubinie od ponad dwóch lat, do Skrzyszowa nie po drodze itd. „… czy w związku z tym istnieje jakakolwiek możliwość, wyrobienia tego dowodu tutaj w Lubienie?”
– Niestety nie. Musi Pan udać się do UM lub Urzędu Gminy właściwego na miejsce zameldowania i tam załatwić formalności.
– A gdybym się wymeldował i nie posiadał, żadnego zameldowania, to wtedy mógłbym to u was załatwić i dostać dowód?
– Wtedy musiałby Pan udać się do miejsca gdzie ostatni raz był Pan zameldowany, ale mógłby Pan zameldować się tymczasowo w Lubinie i wtedy moglibyśmy to rozwiązać.
– Tylko, że ja wynajmuję mieszkanie, a właściciel mieszka zupełnie gdzie indziej i może tu być co najwyżej w weekend.
– To niestety nie możemy Panu pomóc.
Jakoś wyszło w międzyczasie, że jestem żonaty i braliśmy ślub w Legnicy, ale dokumenty były załatwiane w Lubinie.
W pewnym momencie, kiedy moje prośby już się prawie wyczerpały (a naprawdę walczyłem), pani, która cały czas kiwała głową, mówiąc: „Nie. Nie. Nie. …”, nagle wstała i wyszła.
Kiedy zobaczyłem, że pani wstaje, zacząłem się modlić:
– Panie, działaj. Coś się dzieje.
Pani wróciła i mówi:
– Rozmawiałam z naczelnikiem, który w drodze wyjątku zgodził się, aby pośredniczyć między panem, a urzędem w Skrzyszowie, aby wyrobić panu dowód. Proszę złożyć wniosek. Czas oczekiwania będzie dłuższy, ze względu na pośredniczenie.
CHWAŁA BOGU! W ten sposób, Pan Bóg poprowadził moją sprawę.
Ręka do góry, kto nie wierzy w działanie Boże w tej sprawie? No śmiało. Mogło to przecież być zbiegiem okoliczności, może pani była miła i znalazła jakieś rozwiązanie?
Chcecie znać odpowiedź? Ja taką odpowiedź otrzymałem, od samego Boga! A oto jak to się stało:
Miałem jechać do Lublina. Kawał drogi. Ale dzięki tanim liniom lotniczym, miałem lecieć z Wrocławia do Warszawy, a tam przesiąść się na pociąg do Lublina. Tak więc, kupiłem bilety, jestem już na lotnisku i przypomniałem sobie, że mój dowód jest nieważny, a nowego jeszcze nie otrzymałem. Pomodliłem się do Pana Boga, aby uratował mnie z tej sytuacji, bo jeżeli mnie nie przepuszczą, to nie zdążę już na nic, aby dojechać na czas na szkolenie.
Pan Jezus bardzo mi pobłogosławił w tej sprawie i choć dowód miałem okazać, nie było nawet słowa o jego dacie ważności. Został po prostu zaakceptowany i mogłem polecieć do Lublina.
Kiedy byłem w Lublinie, otrzymałem telefon z UM w Lubinie, że mój dowód jest już do odebrania, ale że nie ma mnie na miejscu, miałem odebrać go w następnym tygodniu w poniedziałek.
Wracając do domu do Lubina, pojechałem pociągiem do Warszawy, a tam pojechałem na lotnisko na Okęciu. Stoję w kolejce do odprawy, wiedząc, że mam stary nie ważny dowód osobisty i w tym momencie przemówił szatan:
– Bóg nie pomógł ci z tym dowodem. Oni po prostu nie patrzą na datę ważności. Liczy się tylko, że masz dokument. W tym nie było Boga. To zbieg okoliczności.
Kiedy tak zacząłem o tym myśleć i zastanawiać się i kiedy zacząłem ulegać tym myślom nadeszła moja kolej na odprawę.
– Poproszę o dokument tożsamości.
– Proszę.
– Pana dokument jest już nieważny.
– Tak wiem, złożyłem już podanie o nowy dowód i odbieram go w poniedziałek.
– Czy ma Pan jakiś inny dokument ze zdjęciem?
– Mam prawo jazdy. – I tutaj wyciągnąłem prawo jazdy i wręczyłem kobiecie.
– Nie. Prawo jazdy nie może być zaakceptowane.
Zacząłem się modlić w myślach:
„Panie, teraz widzę, że to jednak Ty interweniowałeś, że to dzięki tobie mogłem przejść przez odprawę do Warszawy. Ojcze przebacz mi. Ratuj mnie z kłopotów.”
W tym momencie kobieta podnosi słuchawkę od telefonu i gdzieś dzwoni, przedstawiając moją sprawę, po czym wręcza mi bilet.
Chwała Bogu? Nadal masz wątpliwości? Ja ich już nie mam. Chwila zwątpienia i Pan pokazał mi w sposób namacalny, jak wyglądałaby moja historia, gdyby nie działała dla mnie Jego łaska. Bóg jest cudowny. On poprowadził mnie w moich problemach, poprowadzi i ciebie. Zdaj się na Niego. Zaufaj Mu. To nic nie kosztuje. „Powierz Panu drogę swoją, Zaufaj mu, a On wszystko dobrze uczyni.” (Ps 37,5)