Polub mnie!

poniedziałek, 10 września 2012

Pocieszę cię

„Błogosławiony Bóg i Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa, Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy; Który nas pociesza w każdym naszym utrapieniu, abyśmy i my mogli pocieszać tych, którzy są w jakimkolwiek ucisku, taką pociechą, jaką sami jesteśmy pocieszani przez Boga”. 2 Kor (UBG)

Pozdrowienia!

Bill pije, Paula czyta powieści, Jack uprawia hazard, a w przypadku Susie chodzi o jej filmy. John ogląda pornografię, Barbara wybiera rozrzutne towarzystwo, dla Boba jest to jego siedzenie w fotelu podczas oglądania sportu, a dla Judy są to jej centra handlowe. Co ci uczęszczający do kościoła Chrześcijanie mają ze sobą wspólnego? Wszyscy posiadają fałszywe zrozumienie pocieszenia.
Wcześniej tego nie rozumiałem, ale teraz to do mnie dotarło. Wielu z nas robi pewne rzeczy dla tymczasowego „odczucia” pocieszenia. Zwykłem myśleć, że robimy te „rzeczy”, ponieważ zostaliśmy przez nie „złowieni”. I wierzę, że niektórzy dali się złowić, ale wielu po prostu jest uzależnionych od tymczasowego „odczucia” pocieszenia, jakie przynoszą te rzeczy.
Więc, gdzie ty odnajdujesz swoje pocieszenie? Czy jest to przejadanie się, niewłaściwe związki, narkotyki, popularność, dobra praca, czy może jest nim „Bóg wszelkiej pociechy”? Mój ojciec odnalazł swoje pocieszenie w tabace i zaprowadziło go to do wcześniejszego grobu. Co jest twoim substytutem dla prawdziwego pocieszenia, jakie oferuje ci Bóg?
Dlaczego poszukujemy pocieszenia w tych rzeczach? Czy dla uwolnienia od stresów, nacisków, terminów, niepokoju, zranienia i troski życia? Rozczarowania obfitują w życiu i Bóg często pozwala na te drogi niewygody i cierpienia, aby rozbudzić w nas naszą potrzebę Jego. Wie On, że świadomość naszych najgłębszych potrzeb często otwiera nasze życia na „Boga wszelkiej pociechy; Który nas pociesza w każdym naszym utrapieniu”. (2 Kor 1,4 UBG)
Mój ojciec powiedział mi raz, że nie ma ateistów w okopach. Kiedy wróg naszych dusz zepchnie nas do rowu, bomby życia wybuchają wokół nas, a kule świstają nad naszymi głowami, wtedy dopiero jesteśmy chętni, aby „wszystko uznać za stratę”, abyśmy mogli „zyskać Chrystusa”. (Flp 3,8 UBG)
Wszystko, co mogę powiedzieć, to: „Chwała Bogu za okopy!” Ja właśnie wyszedłem z jednego. Tam na dole w dziurze, Bóg objawił mi mój fałszywy komfort. Tam w tej dziurze, Bóg mnie nie porzucił! Mój Zbawiciel, nie zapomniał o mnie! Nie zrobił tego w moim upadku ani w strapieniu.
Jezus zaszeptał do mnie:
„Jim, wyrysowałem cię na Moich dłoniach. Jim, jest dla Mnie niemożliwym, aby cię zapomnieć!”
Odpowiedziałem: „Ale Panie, nie jestem godzien Twojego ukojenia”.
„Nikt nigdy nie jest, Jim. Przyszedłem na ten świat po grzeszników, a nie po dobrych ludzi. Twoja niegodność jest twoją największą zasługą!”
„Fakt, że jesteś w dole, fatalnie się czując i zawiodłeś w najgorszy możliwy sposób, powoduje, że stoję z rozłożonymi ramionami i mówię: »Przyjdź«. Jestem „Bogiem, który pociesza tych, którzy są w depresji”. (2 Kor 7,6) Inni mogą cię zapomnieć, odrzucić cię, obrzucić cię błotem, zniesławić twoje imię i próbować cię zniszczyć, ale nie Ja! „Nie porzucę cię ani nie opuszczę. ŚMIAŁO więc możemy mówić: Pan jest moim POMOCNIKIEM, nie będę się lękał tego, co może mi uczynić człowiek”.
(Hbr 13,5–6)
Mocne, nieprawdaż?! To właśnie z tego powodu jestem Chrześcijaninem. Mój Bóg nie jest mściwym Bogiem. Mój Bóg nie szuka odpłaty, kiedy Go szukam i wyznaję. Inni mogą tacy być, ale oni po prostu nie ZNAJĄ BOGA. Bóg mówi do nas wszystkich: „Przyjdźcie do domu i pozwólcie Mi was pocieszyć”.
Więc w jaki sposób otrzymujemy to Niebiańskie Pocieszenie? Po prostu musimy je wziąć! Boże Pocieszenie jest oferowane nieustannie i obficie, ale jeżeli go nie zaakceptujesz, to nie będziesz go posiadać.
Boże pocieszenie nie przychodzi do nas w jakiś tajemniczy czy też samowolny sposób. Mieszkający w nas Pocieszyciel „przynosi na naszą pamięć” pocieszające rzeczy dotyczące naszego Pana i jeżeli im uwierzymy, to zostaniemy przez nie pocieszeni.
Kiedy byłem w moim okopie, Bóg przypominał mi takie teksty jak: „Tylko w Bogu szukaj spokoju, duszo moja, od Niego bowiem pochodzi cała moja nadzieja. Tylko On jest moją opoką i moim wybawieniem, On moją twierdzą, tak iż się nie zachwieję” (Ps 62,6–7 BP). Innymi słowy, przez wiarę w Boże Słowo, mogę oczekiwać, że Bóg mnie obroni, moje zbawienie jest w Nim pewne. Pismo jasno mówi: „Według wiary waszej niech się wam stanie” (Mt 9,29 BW). Moją odpowiedzialnością jest wierzyć, Ufać, a następnie Odpoczywać w Panu moje Zbawienia. „On będzie walczył za mnie” (Wj 14,14). Nie potrzebuję żadnych fałszywych substytutów. Mam oryginał. Potrzebuję tylko wierzyć, a potem podążać.
Wiele razy, kiedy wróg strzelał do mnie, Bóg przywodził mi na pamięć werset lub cały hymn. Następnie powtarzałem w moim umyśle tę pieśń obietnicy i WIERZYŁEM, że Bóg działał w moim życiu, a wtedy przychodził spokój i wielbiłem Boga za doświadczenie mojej wiary, które sprawuje cierpliwość (Rz 5,3). Wszystkie doświadczenia, niezależnie od ich natury, uczą nas zależności od „Boga wszelkiej pociechy”. Tak więc niech twoja obecna próba wykona doskonałą pracę, zaprowadzając cię do pełnego poddania Bogu wszelkiej pociechy.
Przy innej okazji, kiedy wydarzenia sprawiają, że moja perspektywa jest naprawdę niewyraźna, Bóg przywoływał na moje myśli przykłady przeszłych Boskich ratunków. Jednym z takich przykładów dotyczył pożaru lasu, który zagrażał naszemu domu i posiadłości. Nie było absolutnie niczego, co człowiek mógł uczynić, aby uratować nasze drogocenne Miejsce Odpoczynku! To w najmroczniejszym momencie, Bóg powiedział: „ANI KROKU DALEJ!” Przekierował ogień obok nas i nad nami. Bóg przypomniał mi, że kochał mnie wtedy i wciąż mnie kocha.
– Ale Panie, zawiodłem Cię!
„Jim, jak wiele razy, kiedy twój dzieci dorastały, przekroczyły linię? Czy kiedykolwiek opuściłeś je? Czy kiedykolwiek byś je opuścił?”
– Nie Panie, Nigdy! – krzyknąłem.
„Tak i ja nigdy cię nie opuszczę. Kiedy mnie najbardziej potrzebujesz, jestem tam dla ciebie. Jestem twój zawsze i na zawsze”.
JEŻELI otrzymamy tego typu szepty od Boga w prostej wierze, znowu i znowu, wtedy jesteśmy pocieszeni, ale JEŻELI ODRZUCIMY, aby SŁUCHAĆ głosu Pocieszyciela przez Jego Słowo albo nasze sumienie i w zamian wybierzemy, aby słuchać głosu zniechęcenia lub rozpaczy, to żadne pocieszenie nie wejdzie do naszej duszy.
Aby Boskie Pocieszenie, stało się naszym, musimy WIERZYĆ–UFAĆ, a następnie ODPOCZĄĆ w Jego trwałej Obecności. Musimy to powtarzać, aż stanie się to nawykiem, a nasz nawyk uformuje nasz nowy charakter.
Niewiara i nic innego, jest podstawą wszelkiego naszego braku pocieszenia! Lekarstwo na niewiarę jest proste. Musimy uporządkować nasz umysł, aby wierzyć w każde jedno słowo pocieszenia, jakie Bóg kiedykolwiek wypowiedział, i musimy bezwzględnie odrzucić słuchanie jakichkolwiek niepocieszających słów wypowiadanych przez nasze własne serce, okoliczności, czy też przez diabła i jego agentów. Musimy nastawić się na WIARĘ–ZAUFANIE i ODPOCZYNEK, ponieważ kiedy wszystko wokół nas wariuje, nie zawsze jest łatwo wierzyć Bożemu Słowu pocieszenia. Musimy użyć w tej sprawie naszej woli, aby stać się Bosko Pocieszonymi. Musimy wybrać, aby być pocieszonymi!
Ktokolwiek zaadoptuje to życie wiary na ciągłych zasadach, prędzej czy później, wejdzie w błogosławiony stan Boskiego Pocieszenia.

W Jego Pocieszeniu,
Jim

Artykuł ten jest e–mailem wysłanym do subskrybentów ELM. Jeżeli chcesz się zapisać wejdź tutaj.

Autor: Jim i Sally Hohnberger
Tłumaczenie: Artur Szymczak

Artykuł pochodzi z:
Empowered Living Ministries www.EmpoweredLivingMinistries.org
e–mail: office@EmpoweredLivingMinistries.org
telefon: +1 970–615–0046